fbpx
Kafelek do wpisu blogowego "Wiosenne wyzwanie, czyli uporządkuj ze mną szafę na wiosnę", Atelier no.75, no75
Ekologia

Zapraszam na wyzwanie

Idzie, a właściwie już przyszła, wiosna, za moment, kiedy tylko zrobi się nieco cieplej, zaczniemy chować nasze zimowe okrycia i wyciągać to, co przyda nam się latem.
Taka podmiana jest świetnym momentem, aby przyjrzeć się swojej szafie w taki sposób, aby wreszcie zaczęła nas zadowalać i cieszyć, a nie przyprawiać o zawał i doprowadzać do stwierdzenia “Nie mam co na siebie włożyć”.
Podejmiesz wyzwanie?

Skąd pomysł?

Przede wszystkim stąd, że sama muszę w ten sposób przeskanować swoją garderobę i szukam kompanek, które będą się ze mną łączyć w bólu.

Mocno do myślenia dały mi też ostatnie tygodnie w Atelier, gdzie niestety, nie do końca byłam sobą. Na siłę chciałam lansować swój styl na mega luksusowy Old Money, co w efekcie przyniosło mi frustrację, ponieważ czułam się nie ubrana a przebrana.

Na szczęście dotarło to do mnie, co prawda przez to wizerunek całego Atelier znów będzie się ciut zmieniał, ale na pewno nie będzie to tak drastyczna zmiana, jak ostatnio, ale żeby za bardzo nie zbaczać z tematu kontynuuję.

W tym wyzwaniu chciałabym, aby każda z nas, lub też każdy, ponieważ Panowie wg wskazówek, a właściwie bardziej punktów do zrealizowania, również mogą podjąć rękawicę, przede wszystkim spróbował/a poszukać swojego stylu, a kiedy to już nastąpi – dobrał/a pasujące do niego ubrania i dodatki.

Dzięki takiemu działaniu będziemy mogli wybierać w sklepach rzeczy, które pasują do nas ale i do siebie. Przez taki wybór będzie można mieć zdecydowanie mniej ubrań, ponieważ będzie można tworzyć z nich najróżniejsze kombinacje (kto był dobry na matmie z kombinatoryki?). A kiedy postawimy na mniejszą ilość, będziemy mogli bardziej zadbać o jakość. A wręcz podejrzewam, nawet będziemy chcieli, bo to i trwalsze, i zdrowsze, i lepsze dla środowiska. A będzie nas na to stać, bo my nawet czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, że stać nas na więcej.

Sumując wszystkie zalety wyzwania:

  1. Odgruzujemy naszą szafę i ją pięknie zorganizujemy.
  2. Zadbamy o nasz styl.
  3. Troszeczkę wkręcimy się w minimalizm.
  4. Zadbamy o to, żeby być bardziej eko.
  5. Przez odrzucenie syntetyków i postawieniu na naturę przysłużymy się swojemu zdrowiu.

A zatem ponawiam pytanie: podejmujesz wyzwanie?

Trochę informacji technicznych

Nie mam pojęcia dokładnie, ile zadań przed nami, ponieważ organizuję to wyzwanie pierwszy raz i mam pewien zarys, ale mam też świadomość, że w trakcie mogą pojawić się nowe potrzeby, na które warto będzie zareagować kolejnym. Aczkolwiek na początek mam ich 4 a właściwie 5.

Zadania będą pojawiać się po jednym na tydzień. Dlaczego tak rzadko? Ponieważ wiem, jak cudownie potrafimy prokrastynować porządki, a zwłaszcza porządki w naszych szafach… Stąd też termin, bo być może przy podmiance będzie nam łatwiej.

Zadania będą pojawiały się tutaj na blogu, ale również w mediach społecznościowych. No i mam nadzieję, że będziecie się dzielić swoimi postępami. Byłoby świetnie.

Teraz muszę wtrącić kilka słów o stylu

bo to bardzo, myślę, ważne. Moda się zmienia, style się zmieniają, ale nasz indywidualny pozostaje. Bo jest nasz. Możemy go w pewnych granicach modyfikować, aby w jakimś stopniu za modą podążać, ale jeśli lubimy wełniane, grube swetry, to pozostaniemy im wierni, zmienimy może fason a nie od razu zamienimy je na garsonki. Kiedy uwielbiamy chodzić w garniturze i pod krawatem nie wskoczymy nagle w modne w danym sezonie dresy, tylko zostaniemy w garniturze, zmieniając może jego fason czy też materiał z gładkiego na wzorzysty. Mam nadzieję, że te przykłady wyjaśniły, o co mi chodzi. Czyli po prostu, tak, jak napisałam na początku – będziemy się nadal ubierać a nie przebierać.

Oczywiście, mogą pojawiać się nowości, które nas ujmą i zachwycą, ale nadal musimy je lubić i dobrze się w nich czuć. Ewentualnie sprawić je sobie na jakieś wyjątkowe okazje (patrz: szpilki w moim przypadku).

Czyli po tym wyzwaniu mamy podstawowe, lub nawet zaawansowane, w zależności od tego, jak kto się przyłoży, pojęcie o naszym osobistym stylu i preferencjach. Stylu, który jest z nami zawsze.

No może jeszcze jeden przykład: subkultury, który dzięki swoim indywidualnym stylom są rozpoznawalne. Ale i w ich obrębie jesteśmy w stanie pokazać również nasz własny i niepowtarzalny.

Ale dość przykładów. Czas na

Zadanie nr 1.

Zaczniemy bardzo spokojnie, bez drastycznych posunięć.

Twoim zadaniem w tym tygodniu będzie dokładne przyjrzenie się Twoim ubraniom i zastanowienie się przy każdym, jak się w nim czujesz. Czy tę część garderoby lubisz, czy raczej trzymasz, bo:
– jest pamiątką,
– kiedyś to nosiłam, ale już raczej tego nie włożę,
– podoba mi się kolor, ale… tylko kolor,
– potrzebuję do pracy,
– bo podobam się w tym innym,
– bo …………… i tu wpisz każde Twoje bo, które Ci się tylko nasunęło na myśl.

Przy ubraniach, które bez wahania określasz jako te, które lubisz nosić najbardziej, zastanów się dlaczego. Czy to przez ich wygodę, czy może przez fason, a może właśnie przez subkulturę do której należysz? A może uwielbiasz właśnie takie kolory? Dlaczego lubisz nosić tę rzecz. No i od razu dlaczego nie lubisz innych.

Taki zabieg pozwoli Ci odkryć już zalążki Twojego stylu, no bo przecież przede wszystkim lubimy nosić to, w czym czujemy się dobrze. Będzie nam później łatwiej wyszukiwać w sklepach to, z czego długo będziemy zadowoleni.

Jeśli wystarczy Ci czasu – zrób listę swoich najbardziej ulubionych części garderoby. To mogą być dżinsy, długie spódnice a może wręcz sukienki. To mogą być koszule lub haftowane bluzki. Golfy a może dekolty w serek? Przyjrzyj się i zapisz, bo zapisywanie utrwala w nas nasze spostrzeżenia.

I już. Prawda, że proste? I tu dobra wiadomość – kolejne zadanie będzie tak samo proste i zdecydowanie przyjemniejsze.

No to ostatni raz powtarzam moje pytanie – podejmujesz wyzwanie?

Jeśli tak – czekam na Ciebie – Ania.

Dodaj komentarz